czwartek, 2 stycznia 2014
Sierpień
Podczas wizyty u lekarza dostałam kartkę do zrobienia prawie 20 badań zaczynając od krwi, moczu, przez kiłę, kończąc na grupie krwi i HIV. Po rozmowie z Panią w labolatorium przychodni wyszło za nie ponad 1000 zł, a że chodzę prywatnie to za całość musiałabym płacić z własnej kieszeni. Na szczęście z pomocą przyszła lekarka rodzinna więc coś dostałam na skierowanie. Podzwoniłam po różnych przychodniach, szpitalach i ostatecznie zapłaciłam ok. 300 zł. Po tygodniu z niemałym strachem pojechałam odbierać wyniki badań i mimo, że nie jestem osobą chorowitą bałam się. Pierwsze jakieś dziwne uczucie pojawiło się przy odbiorze wyników z grupą krwi- B RH-. Całe życie byłam święcie przekonana, że mam A RH+. Czyli pojawia się nam konflikt serologiczny..eh... później reszta badań- jedne jasne i czytelne (nie mam np. HIV), inne dziwne i do weryfikacji dopiero przy Internecie. Odebrałam wyniki krwi, moczu i tarczycy oraz kiły- tu wszystko wyszło bardzo dobrze. Wróciłam do pracy z niesamowitymi mdłościami. B. siedział z pracownikami, a ja sprawdzałam i analizowałam wyniki. Okazało się, że wszystko jest rewelacyjnie czyli 0 stresu. Ginekolog potwierdził moją wersję. Kazał łykać tylko kwas foliowy, bo szkoda się faszerować sztucznie "witaminami". Nasiliły się mdłości i wymioty, ale tylko w sumie w pracy, gdyż nie toleruję zapachu perfum jednej z koleżanek w temperaturze ponad 30 stopni. Czuję się dobrze, wyglądam tak sobie. Byłam na kolejnej wizycie niestety nie było mojego lekarza i inny (8 min. trwała wizyta) dał mi do zrozumienia patrząc na usg, że będziemy mieć syna (jak się później okaże to była tylko jego wersja). Minął nam kolejny miesiąc...brzuch jakoś szaleńczo nie urósł, ale widać go. Byliśmy na wyjeździe w Trójmieście. Kocham Gdynię i Sopot, było wspaniale i cudownie, jednak zapachy wody, ryb przyprawiały mnie o zawroty głowy i mega mdłości... podczas gdy inni pili piwo w nadmorskich kafejkach, ja degustowałam gorące, gorzkie herbaty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz