czwartek, 2 stycznia 2014
Nadrabiając zaległości cz. 1.
Jak chyba u większości z nas zaczęło się niestandardowo. Mam niezawodną intuicję, ale jednak tym razem zawiodła. Brzuch bolał, czekałam na okres. Brałam gorące kąpiele, bo zwykle pomagały, ale okresu nadal nie było. Mój B. kilkukrotnie prosił o zrobienie testu, żeby nie panikować i zobaczyć co się dzieje. Ja się chyba bałam, nie ciąży, a samego faktu tego co by było gdyby... Gdy regularny okres się spóźniał o prawie tydzień 4 lipca postanowiłam zrobić test. Długo się ociągałam. W końcu po godz. 20. nastał punkt kulminacyjny. Zrobiłam test. Ledwo zaczęła pojawiać się pierwsza różowa kreska, ja w oczach miałam ich już dwie.I po kilku minutach było ich dwie. W głowie panika, ale nie o to, że jestem w ciąży tylko czy sobie poradzę/ poradzimy, czy nadaję się na matkę itp. Dzwonię do mojego B. pytam czy siedzi... standardowo leżał i został poinformowany o tym, że za kilka miesięcy zostanie tatą. Kazał się zbierać i przyjechać. Pojechałam, mimo, że było przed 21. Pokazałam test. W ramach śmiechu kazał zrobić drugi. Niestety nie wyszedł w ogóle. Nawet jednej kreski nie było. Rozryczałam się- ze strachu, niepewności. Pocieszał, on wziął to na klatę. Ruszyło go, ale to ja przez 9 miesięcy będę z brzuchem. I w końcu pojawiła się radość. Chciałam mieć dziecko, chciałam mieć go z nim. Kolejne marzenia się spełniło. Noc była ciężka, pełna różnych emocji i braku snu. Rano w pracy zaczęłam dzwonić po przychodniach, żeby zarejestrować się do ginekologa i potwierdzić ten stan. I tu zaczęły się schody. Większość lekarzy, którzy mieli pozytywne opinie nie miało wolnych terminów, tylko starzy wyjadacze w tej dziedzinie byli wolni od zaraz, ale niestety nie mieli nic pozytywnego w opiniach na swój temat. W końcu stanęło na tym, że za tydzień mam umówioną wizytę w prywatnej przychodni. Z niemałym stresem poszłam, chciałam uciec (tak wiem, jestem stara, a taka głupia), ale od tego przecież zależało wszystko co miało być dalej. Ginekolog- mężczyzna i opory z tym związane, ale dałam radę. Dowiedziałam się, że jestem w 6. tygodniu ciąży, która rozwija się prawidłowo, założył kartę ciąży i tak oficjalnie zaczęła się nasza droga jako rodziców.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz