czwartek, 2 stycznia 2014

Listopad

Zaczęło się od nerwów, łez. Początek niezbyt miły, rodzice zaczęli zbierać się na cmentarze, a ja razem z nimi...i 1000 pytań, a po co idę, a będzie gadanie. Odebrałam to jako fakt, że się wstydzą za mnie. Przykre uczucie. Niby mówią, że fajnie, że zostaną dziadkami, ale jednak boli ich to. W połowie drogi nie wytrzymałam, kazałam im zawrócić do domu, miałam dość- jednak nie posłuchali. Dotarliśmy na cmentarz. Jak na ironię zbyt dużo osób znajomych nie spotkaliśmy, ale oczywiście mama zauważyła moje niefortunne odwrócenie się... i niby każdy miał zobaczyć brzuch. Gadanie. Brzuch mam mały więc nie widać niczego, ale każdy argument jest dobry na wszystko.
Oczywiście ZUS nie byłby odpowiedzialną instytucją gdyby do mnie znów nie przyszli. Sytuacja podobna do poprzedniej. Tłumaczenie, wyjaśnienia.
Poczułam klimat świąt. Wzięłam się za robienie bombek choinkowych, czasochłonne, ale przyjemne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz